|
||||
|
Świadczenie usług we Francji w świetle nowej Dyrektywy (1/3) W dniu 15 listopada 2006 r. Parlament Europejski przyjął po ponad dwóch latach burzliwych dyskusji Dyrektywę dotyczącą świadczenia usług na rynku wewnątrzwspólnotowym. Nie należy jednak ulegać pozorom! O ile przyjęta Dyrektywa stanowi zwieńczenie debaty zapoczątkowanej przez projekt Komisarza Fritza Bolkestein, o tyle tekst przyjęty odbiega znacznie od swojego pierwowzoru. Nowa Dyrektywa, efekt niemalże trzech lat prac oragnów wspólnotowych, spotkała się z bardzo zróżnicowanym przyjęciem. W kręgach urzędników UE jest ona określana mianem „punktu zwrotnego w historii Parlamentu Europejskiego” oraz jako tekst „podstawowy dla popierania przedsiębiorczości, promocji zatrudnienia oraz wzrostu gospodarczego”. Zupełnie inny punkt widzenia został zaprezentowany przez część polskich polityków. W najlepszym układzie wspominają oni o jedynie częściowej realizacji celu jakim była liberalizacja sektora usługowego. Niektórzy spośród komentatorów mówią jednak wprost o kompromisie zawartym kosztem nowych Państw Członkowskich. Skąd te rozbieżności i jak naprawdę przedstawiają się aspekty prawne Dyrektywy, w jej nowej redakcji? Od kiedy Dyrektywa wejdzie w życie? Okres transpozycji tego tekstu w prawie wewnętrznym został ustalony na 3 lata. Na obecnym etapie, jego „wprowadzenie do obrotu prawnego” zależy już tylko i wyłącznie od możliwości oraz woli politycznej poszczególnych Państw Członkowskich. W tym miejscu można założyć, że państwa takie jak Francja będą oczekiwały możliwie jak najdłużej z przedsięwzięciem stosownych kroków. Wolność świadczenia usług według Parlamentu Europejskiego Od samego początku debaty nad Dyrektywą dotyczącą świadczenia usług bodaj największe emocje wzbudzała kwestia „zasady kraju pochodzenia” (principe du pays d’origine, country of origin principle). Według tej zasady przedsiębiorca, weźmy dla przykładu polski, świadczący swoje usługi we Francji, podlegałby w głownej mierze ustawodawstwu polskiemu. Jego pracownicy byliby „chronieni” przez dyspozycje polskiego prawa pracy, a nie francuskiego. W praktyce więc ich minimalne wynagrodzenie wynosiłoby 900 złotych, a nie 1.250 euro, ich tydzień pracy trwałby 40 godzin, a nie 35, itd. Pozostając przy powyższym przykładzie, gdzie świadczenie usług odbywa się na linii Polska-Francja, nie trudno wyobrazić sobie konsekwencje przyjęcia tej zasady dla poziomu konkurencyjności francuskich przedsiębiorców. Tak czy inaczej, Parlament Europejski porzucił projekt wprowadzenia zasady kraju pochodzenia do Dyrektywy usługowej. Jej miejsce zajęła „zasada wolności świadczenia usług”, w myśl której Państwa Członkowskie są zobowiązane do zapewnienia usługodawcom unijnym swobodnego dostępu do własnego rynku. W praktyce oznacza to przede wszystkim zakaz istnienia jakiegokolwiek obowiązku posiadania filii lub oddziału w państwie gdzie usługi są świadczone jedynie tymczasowo.
|
||||
|
Copyright © Copernic Avocats |
88 avenue Kléber - 75116 Paris |